Początek listopada to jak co roku bywa przypada Święto Zmarłych pierwszego i dzień zaduszny drugiego listopada. Tłok na dworcach, w pociągach to pewnik. Wszyscy jadą w rodzinne strony, powspominać przodków.
Czy aby na pewno? Jak słyszę o tych wszystkich piknikach przed cmentarzami to doprawdy ogarnia mnie pusty śmiech… Kiełbaski…
Chyba nie taki cel miało to święto.
Z drugiej strony, skoro jest popyt to jest i podaż. Tak w końcu działa ekonomia i wolny rynek.
Zapalam znicz, owszem. Czy witam się ze znajomymi i rodziną? Hm, raczej nie. Jakoś tak wychodzi, że się na cmentarzu nie spotykamy. Przynajmniej do tej pory nie miało to jeszcze miejsca.
Blogometr:
Czy 1 i 2 listopada masz czas, żeby powspominać zmarłych?
tak, pogrążam się w zadumie / nie, jestem zbyt zabiegany
Pora odpowiedzieć na blogometrowe pytanie. Tak wspominam zmarłych na początku listopada. Nie wydaje mi się, by była to jakaś wielka zaduma, ale kilka chwil zawsze na to znajdę. A czasem nawet rozwinie się ciekawa dyskusja w rodzinnym gronie na temat przodków. I wtedy to dopiero można ciekawych historii się nasłuchać

Komentarze