Analitycy mówią o wychodzeniu Polski z kryzysu. Banki, giełda oraz złotówka odrabiają straty. Może to jeszcze nie koniec kryzysu, a jedynie oddech przed drugim dnem? W jaki sposób kryzys dotknął Was do tej pory? A może skorzystaliście na na nim, kupując mieszkanie czy akcje po zaniżonych cenach?
Czy ja wiem czy w Polsce można mówić o jakimś większym kryzysie? W zasadzie to nie widać go aż tak bardzo jak w krajach zachodnich. Może ludzie rzeczywiście mniej kupują, trochę bardziej oszczędzają, ale w gruncie rzeczy nie jest tak źle jak
mogłoby się wydawać. Swoja drogą nawet sprzedawcy samochodów, którzy w zeszłym roku notowali straty, teraz mówią o zwiększeniu sprzedaży. W porównaniu z Niemcami, Belgią, Niderlandami, gdzie zamykano wielkie zakłady przemysłowe, firmy odzieżowe czy upadały banki, to w Polsce głównie padły małe przedsiębiorstwa oraz te, które parły do przodu na hossie panującej na światowych rynkach i nie zabezpieczyły się na wypadek spadku ogólnych trendów.
Czy to dobrze, że złotówka odrabia straty i się umacnia? Z jednej strony to dobrze, ponieważ świadczy to o tym, że Polska mimo wszystko obroniła się przed recesją, a inwestorzy odzyskują zaufanie do polskiej waluty. Jednak jest także druga strona medalu – eksport. Mocna złotówka go tłumi i uderza w eksporterów. Zarówno tych małych, jak i tych dużych (np. Krosno).
Kolejna sprawa to zakupy. Kryzys jest doskonałym momentem, by dobrze prosperujące firmy, które posiadają rezerwy funduszy mogły w tani sposób zainwestować w różnorakie przedsięwzięcia. Tutaj na przód wysuwają się kraje arabskie oraz Chiny. Te pierwsze mają ogromne nadwyżki pieniędzy, dzięki ostatniemu boomowi surowcowemu, a Chińczycy z natury rzeczy są bardzo oszczędni. Także mogą się teraz wybrać na małe zakupy i utrzymać miejsca pracy w innych rejonach świata. W końcu mamy erę globalizacji i gospodarki wszystkich krajów są ze sobą w mniejszy lub większy sposób ze sobą powiązane. Wydaje się logicznym, że zarówno Chińczykom jak i Arabom powinno zależeć, by podtrzymać swój rozwój ekonomiczny. A dokonać tego mogą ratując firmy zachodnie.
Na koniec jeszcze trzeba zaznaczyć, że wiele może się zmienić, gdy nadejdzie jesień, a później zima. Skończą się prace sezonowe, zbieranie owoców, remonty mieszkań, budowanie domów. Jak to się odbije na gospodarce? Czy spotęguje kryzys? Ciekaw jestem czy ekonomiści są w stanie to przewidzieć. Jak dotychczas ich prognozy średnio się sprawdzały.
Analitycy mówią o wychodzeniu Polski z kryzysu. Banki, giełda oraz złotówka odrabiają straty. Może to jeszcze nie koniec kryzysu, a jedynie oddech przed drugim dnem? W jaki sposób kryzys dotknął Was do tej pory? A może skorzystaliście na na nim, kupując mieszkanie czy akcje po zaniżonych cenach?











