Sesja jak to sesja. Najgorszy okres na studiach, którego chyba nikt nie lubi (czy może jacyś fani się znajdą
). Z drugiej strony to mimo wszystko, trzeba przed panią Sesją mieć respekt, bo jej lekceważenie może się skończyć dosyć nieciekawie.
Jak Wy bądź znajomi sobie z tym poradziliście?
A no, normalnie. Nie było żadnych udziwnień. Odstawiało się komputerek i gierki, obowiązkowo sprzątało się cały pokoik, wypożyczało się tony książek z biblioteki i jazda. Zadania liczyło się, teorię i inne zagadnienia wkuwało. Czasem do białego rana. Brak snu, owszem dawał się we znaki, ale zawsze po sesji odsypiałem wszystkie zarwane nocki z nawiązką.
Piliście morze kawy, yerba mate bądź napoje energetyczne,
Kawę pijam zazwyczaj rano, do śniadania. Ot, taka świecka tradycja. Z pewnością nie daje jakiegoś super efektu pobudzającego, popijam raczej dla walorów smakowych i zapachowych (cudnie pachnie!).
Yerbę także pijam regularnie i faktem jest, że gdy zrobi się ją mocną daje niesamowitego kopa! Z początku powątpiewałem w te legendy, o tym, że yerba potrafi tak stymulować. A jednak potrafi. I ciągle jestem w szoku jak skutecznie potrafi to robić. Poprawia koncentrację i pozwala skupić się nad rozwiązywanym zadaniem. Do tego momentalnie likwiduje zmęczenie. Jej właściwości są wręcz stworzone dla studentów próbujących przeciwstawić się niedobrej sesji. Oczywiście są też pewne wady tego zachwalanego przeze mnie napoju. Po pierwsze, nie wszystkim to smakuje, trzeba lubić taki smak, dosyć gorzki i cierpki w porównaniu do innych napitków tego typu. A po drugie – jest nieźle moczopędna, więc częstotliwość wizyt w toalecie niewątpliwie wzrośnie.
Napoje energetyczne. Jak najbardziej, taka bardziej chemiczna odmiana yerby na pobudzenie. Kofeina, tauryna, cukier… Red Bull albo polski Tiger. Jak kto woli. Na jednej sesji na tym jechałem, ale później serducho mi nieźle waliło, także odstawiłem. Poza tym wygazowane ma okropny smak.
a może sięgnęliście po mniej lub bardziej legalne środki chemiczne po to, by zdać?
Heh, nie. Nie uważam, że sesja jest tak nieziemsko trudno, by się szprycować jakimiś prochami. Cóż, trudno mi powiedzieć więcej na ten temat. Ze znajomych też raczej się nikt takich środków nie tykał. Albo się z tym kryją, albo cały problem jest nieco sztucznie nadmuchany.
Czy od takich dopalaczy można się uzależnić?
Oczywiście, że można się uzależnić. Tak jak od wszystkiego – internetu, telewizji, alkoholu…
Podsumowując, jakoś nie wierzę w magiczne działanie chemicznych proszków. To czego wymaga sesja to raczej rzetelna powtórka wiedzy nabytej przez cały semestr, a nie ratowanie się jakimiś nowatorskimi sposobami. Tyle w tym temacie z mojej strony.
Notka bierze udział w debacie: KLiK!
sex, DRUGS and rock ‘n’ roll ^^, originally uploaded by cool_colonia4711.














Komentarze