wredny, przebiegły blog o rzeczach różnych
Debata: Kobieta w Kościele
Dyskryminowane i lekceważone czy szanowane i równouprawnione? Jak traktowane są polskie katoliczki? Czy Kościół ogranicza kobiece aspiracje, a może wskazuje drogę do samorealizacji i szczęścia, propagując postawę matki i żony, poświęcającej się dla rodziny?
Kościół jest tak skostniały, między innymi z powodu, że pozostaje on zamknięty dla kobiet. Nie mogą one pełnić żadnych funkcji kościelnych, a zostać mogą jedynie zakonnicami. Odpowiadając na zarzuty wobec lekceważenia i dyskryminacji kobiet w hierarchii kościelnej, Watykan w zasadzie nie ma żadnego argumentu. Niby, powołuje się na historię i tradycję, ale to dość słabe wytłumaczenie.
Co do traktowania katoliczek przez Kościół, to hm.. moim zdanie i po moich obserwacjach wnioskuję, iż dla Kościoła liczy się głównie oddanie “moherowych beretów (a raczej beretek, skoro mowa o kobietach)” i czynienie tego co Kościół nakazał, bez przesadnego analizowania przekazanych treści, ponieważ można by coś nadinterpretować czy przeinterpretować. Kościół zdecydowanie preferuje ciemną masę, której może wydawać polecenia i sterować.
I tutaj dochodzimy do 3. pytania zawartego w temacie debaty. Kościół wręcz uniemożliwia kobiecie możliwość samorealizacji i spełnienia religijnego. Jasno wskazuje, że polska katoliczka winna siedzieć w domu, wychowywać dzieci i zajmować się domem.
Może moja opinia jest trochę krytyczna, ale potrafię czytać między wierszami podczas mszy, gdy ksiądz przemawia do wiernych i właśnie takie wnioski wysnułem. Chociaż z drugiej strony, Kościół (co prawda luterański, ale mieści się w ramach chrześcijaństwa) potrafi otworzyć się na kobiety. Najlepszy dowodem na to, jest to, że pod koniec maja bieżącego roku na biskupa Sztokholmu została wybrana właśnie kobieta (KLiK!). I do tego lesbijka.
Tak więc, dlaczego kobiety nie miałyby zostać kapłanami i najnormalniej odprawiać mszy? W końcu panuje równouprawnienie. Czyż nie?
Notka bierze udział w debacie: KLiK!
| Drukuj artykuł | Ten wpis został napisany przez kacek na 21 sierpnia 2009 o 19:06, i jest w kategorii debata. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |


















około 11 miesiące temu
Zgadzam sie z kolezanka w 100%. U mnie w domu bylam od dziecka wychowywana w sposob ktory mowil ze kobiety i mezczyzni sa sobie rowni ze wszystko co moze zrobic chlopak moze zrobic i dziewczyna i vice versa. Dlaczego kobiety skazane sa na bycie kura domowa a mezczyzni na rodzinnego tyracza, Bog powiedzial ze kazdy powinien rozwijac swoje talenty i sluzyc tym co potrafi. Moim zdaniem kobieta pracujaca nie powinna byc za to karana, a mezczyzna ktory potrafi sie zajac domem z tego powodu wyzmiewany… co jest z tym swiatem nie tak?!
a co do funkcji w kosciele.
mieszkalam w Polsce przez 16 lat i zawsze chcialam byc ministrantem (albo raczej ministrantka), ale nim zostac nie moglam… Nie pytalam nawet dlaczego, bo wiedzialam ze nikt mi na to pytanie nie odpowie… I tak moje powolanie do pomocy w kosciele zostalo zlamane… tak tak wlasnie przez kosciol… I wyraze sie tutaj bardzo nieestatycznie i wulgarnie ale tak wlasnie nie moglam zostac ministrantem bo mi nie “wisi” pomiedzy nogami. To ja juz sama nie wiem o co tu chodzi… Wiara ktora tak wielki nacisk wkalada na sex i jego niemoralnosc, sam napietnowuje te roznice i pokazuje ja ludziom, tak naprawde wszyscy jestesmy tacy sami, zrozumcie to wreszcie… na zakonczenie dodam tylko jeszcze ze 5 lat temu przyjechalam do Nowego Jorku, i tutaj w Polskim kosciele rzymsko-katolickim dziewczynki i kobiety sluza do mszy a nawet czytaja czytania, na ostatnim obozie kobieta czytala nawet ewangelie i dawala komunie, gdyz ksiadz nie byl w stanie (nie na silach), a byl to oboz harcerski-dziewczat… Grom z nieba nie spadl, ani tez nie pomarlismy z jakiejs strasznej choroby… moze jeszcze jest jakas nadzieja dla naszego kosciola… z nadzieja pozdrawiam autorke tego artykulu…
około 11 miesiące temu
oh przepraszam,
czytajac przez twoje notki, zrozumialam ze jestes autorem a nie autorka,
ja tak bazmyslnie zalozylam ze jestes kobieta, bo wypowiadales sie o naszym bolu z taka pasja,
jeszcze raz przepraszam…
około 11 miesiące temu
Heh, dzięki za komentarz. I również pozdrawiam.
W zasadzie to nie mam nic do dodania. Powiem tylko, że Kościół rządzi się swoimi prawami, gdzie nie ma miejsca dla kobiet. W sumie to nie mam pojęcia co by się musiało w Kościele wydarzyć, by to się zmieniło.
około 2 miesiące temu
Bardzo interesuj¹cy wpis. Oczywiœcie wpadnê jeszcze po wiêcej lektury.
około 2 miesiące temu
Bardzo podoba³ mi siê twój wpis. Jedynie tak dalej !. bertussklep4545