Kanon lektur powinien być już zmieniony dawno temu. Jednak nie da się tego zrobić bez zmiany programu z języka polskiego.
Prawda jest taka, że podstawa programowa z naszego ojczystego języka jest skonstruowana na tyle źle, że nie sposób przeprowadzić we właściwym czasie czyli trzech lat liceum. W zasadzie to kończy się na lekturach z okresu II WW, a całą drugą połowę XX wieku robi się po łebkach, o ile w ogóle.

Przede wszystkim należałoby okroić lektury z epok starszych, a więc w starożytności pominąć niektóre z dramatów greckich, w średniowieczu darować sobie niektóre wiersze, i tak dalej…

Jacyś konkretni autorzy? Proszę bardzo: Kapuściński, Orwell, Sołżenicyn, Coelho, Márquez, Golding czy choćby Vonnegut.
Poza tym jest wielu innych, ciekawych autorów XX-wiecznych, więc można wybierać bez liku.

Tak, jestem za odmłodzeniem kanonu lektur, ponieważ ten aktualny jest raczej obcy dzisiejszemu czytelnikowi. Nie sposób się identyfikować z ówczesnymi bohaterami, bo dzisiejsze czasy są zupełnie inne. Niby poruszają te same, ponadczasowe problemy, a jednak samo przedstawienie i podejście do tematu zniechęcają.

Chciałbym, by taki odmłodzony kanon był lekiem na poziom czytelnictwa w Polsce, ale sam chyba w to nie wierzę, by tak się stało. Jednak może to być pierwszy krok we właściwym kierunku…