wredny, przebiegły blog o rzeczach różnych
sprzęt
Logitech Wave czyli zmiana klawiatury
mar 5th
O nowe klawiaturze słów kilka chciałbym napisać. A bo sobie kupiłem. O!
Jest dużo większa niż moja poprzednia kompaktowa Logitech K300. Ale taka właśnie miała być. W K300 denerwował mnie rozkład klawiszy, a przede wszystkim ich wielkość. Były stanowczo za małe i moje palce często się myliły, co pogłębiało moją frustrację z każdym dniem. Aż pewnego wieczora miarka się przebrała i zapadła decyzja – czas na zmianę klawiatury.
Jako, że Logitech zawsze odpowiadał za wysoką jakość swoich produktów, więc nie było sensu szukać gdzie indziej. Tym razem postawiłem zaszaleć i zainwestować w urządzenie bezprzewodowe. Czy okaże się to słuszną decyzją? Pewnie czas pokaże. Dotychczas miałem tylko raz problemy z wprowadzaniem znaków, problem natury radiowej, wystarczyło jeszcze raz wcisnąć przycisk „connect” na odwrocie klawiatury i wszystko wróciło do normy.
Co więcej jest sporo klawiszy funkcyjnych, które akurat w przypadku Wave sprawdzają się wspaniale, głównie za sprawę wysoce konfigurowalnego programu Logitecha do obsługi ich produktów. Zarówno klawitury jak i myszki. Wszystko w jednym miejscu. Bardzo użyteczne. Aż sam się sobie dziwię, że do tej pory nie używałem tego software’u, ponieważ podnosi on użyteczność urządzeń peryferyjnych w znaczącym stopniu. Teraz sterowanie WinAmpem z poziomu klawiatury jest bajecznie proste, podobnie jak zoomowanie stron w internetowych, co na 22” monitorze często stosuję.
Skok klawiszy mógłby być nieco mniejszy, aczkolwiek jest to kwestia przyzwyczajenia, szczególnie gdy się przerzuca z klawiatury laptopowej. I „Enter” mógłby być duży, jednak jest to mały problem, ponieważ zazwyczaj gdy chcę użyć to jest dostępny pod moim małym palcem.
Podsumowując, dotychczas uważam, że zakup Wave jest dosyć udany, a pisanie jest komfortowe, głównie dzięki falistemu ułożeniu liter oraz wygodnej podkładce pod dłonie. Jedynie niepokojem napawa mnie owa bezprzewodowość. Mam tylko nadzieję, że podany przez producenta czas pracy na bateriach „3 lata” (!) utrzyma się choćby w 1/3 tego okresu. Wtedy będzie już miodzio.



















