debata

Konserwa, konserwa…

Nie bardzo rozumiem tą całą nagonkę na konserwy. Dobra, Szwedzi okazali się w tym przypadku niezłymi idiotami sprzedając, zbędne masy puszek z mięsem. A Polak, jak to Polak, zwęszył dobry interes i te konserwy zakupił.

Osobiście, pewnie nie byłbym zbytnio zadowolony jak zaserwowano mi takie mięsko z lat 80′ XX wieku. Ale pewnie i tak bym o tym nie wiedział. Mogę się założyć, że podawane w dzisiejszych czasach mięso do kebabów, pierogów czy innych kotletów na półmiskach obiadowych jest dużo gorszej jakości niż to znalezione w owych konserwach.

Poza tym, to były konserwy! Ludzie, jedzenie zamknięte hermetycznie w puszce taki ma właśnie cel – być gotowym do spożycia zaraz po otwarciu, i to bez zarazków i szkodliwych bakterii wywołujących dziwne choroby. I dla takiej konserwy nie robi różnicy, czy leży ona sobie 5, 20 czy 50 lat. Po otwarciu ma być jakby była wyprodukowana wczoraj.

Druga sprawa to, że koncerny spożywcze mają gdzieś dobro konsumenta. To fakt. One kierują się czystym zyskiem. To państwo (ewentualnie UE) narzuca im normy, które mają spełnić. Reszta ich nie obchodzi. Jak każda korporacja działają dla zysku. Wszystko dla pieniędzy. To przykre, ale taka jest rzeczywistość.

Co trzeba zrobić, aby temu zaradzić? Jak na mój gust to w naszym kraju musi się rozwinąć coś na kształt świadomości konsumenckiej, gdzie to właśnie konsumenci, a nie firmy, będą dbać o swoje zdrowie wiedząc co tak naprawdę jedzą.

Na Zachodzie działa coś takiego i zdaje to swój egzamin. Są wydawane czasopisma, gdzie publikuje się wyniki testów choćby danego gatunku mięsa różnych firm przebadanego laboratoryjnie pod daną cechę.

Blogometr:

Sprzedaż przeterminowanej żywności jest zjawiskiem:

sporadycznym / nagminnym

Niestety. I czas to zmienić.