wredny, przebiegły blog o rzeczach różnych
AO

Od kilku dni i nocy nie wysypiam się za bardzo, a spowodowane jest to tym, iż trwa wielkie święto tenisowe, czyli Australian Open. A, że w Australii mamy ciutkę inne strefy czasowe, tak więc mecze są rozgrywane w głównej mierze w późno w nocy, od godziny 1.00.
Spotykałem się z wieloma osobami, które pukają się w głowę i mówią, że w bezsensowny sposób zarywam noce. Mi się to jednak podoba. Nikt mi nie ględzi pod nosem, słońce mnie nie razi, nie ma natarczywych komentarzy, że to bez sensu przebijać (po raz setny!) piłeczkę na drugą stronę siatki albo, że grający nic, tylko stękają przy uderzeniach. Po prostu nie ma tego wszystkiego. Tylko cisza, ja i telewizor. I oczywiście tenis. Na światowym najwyższym poziomie
I mogę się tym rozkoszować do woli. I tak właśnie robię.
| Drukuj artykuł | Ten wpis został napisany przez kacek na 26 stycznia 2010 o 18:30, i jest w kategorii myśli nieczyste. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |



















około 1 miesięcy temu
You post great posts. Bookmarked !